Mamy wojnę cenową na rynku transportu drogowego – mówią eksperci. Przewóz ładunków oferowany jest już nawet po stawce 50 eurocentów za kilometr – to nawet cztery razy taniej niż rok temu.
Konkurencja jest tak ostra, że coraz częściej zahacza o dumping cenowy.
Według
Anny Wrony, rzecznika prasowego Zrzeszenia Międzynarodowych
Przewoźników Drogowych (ZMPD), takie stawki oznaczają, niestety, że
przewoźnicy jeżdżą poniżej kosztów działalności.
– Przy spadku zapotrzebowania na przewozy przedsiębiorcy robią wszystko, żeby utrzymać się na powierzchni – mówi Anna Wrona.
Spedytorzy dodatkowo wymuszają na drogowcach zmniejszenie ceny, grożąc odejściem do konkurencji.
–
Firmy przyjmują więc zlecenia, licząc na to, że nawet tak niskie stawki
pozwolą im dotrwać do lepszych czasów – mówi Anna Wrona.
Jednak
z utrzymaniem się na powierzchni jest coraz trudniej, gdyż
zapotrzebowanie na przewozy samochodowe spada z miesiąca na miesiąc.
Jak
podaje GUS, transportem drogowym przewieziono w październiku 10,3 mln
ton ładunków – o 4,1 mln ton mniej, niż rok temu. Równie złe są
statystyki całoroczne. Do końca października przewieziono tylko 94 mln
ton ładunków – o 41,7 mln ton mniej niż przed rokiem.
Prognozy na kolejne miesiące niestety nie napawają optymizmem.
– W listopadzie wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury w sekcji transport i gospodarka magazynowa kształtuje się na poziomie negatywnym, niższym od notowanego w październiku – podał w notatce GUS.
Zgodnie
z informacjami pozyskanymi przez tę instytucję przedsiębiorcy
przewidują większy spadek popytu i sprzedaży, niż prognozowano przed
miesiącem, oraz pogorszenie sytuacji finansowej. Prawdopodobne są też
kolejne zwolnienia oraz bankructwa.
Zdaniem
analityków Euler Hermes tylko w I półroczu w Polsce zanotowano 290
upadłości – o 49 proc. więcej niż rok temu. Z tego grona 33 firmy
rekrutują się właśnie z grona firm transportu drogowego.
Jak zauważa Adrian Furgalski z TOR, wojna cenowa uderza przede wszystkim w małe firmy.
– To sprzyja konsolidacji silnie rozdrobnionego rynku – mówi Adrian Furgalski.
ZMPD
szacuje, że obecnie w naszym kraju zarejestrowane jest 12 tys. firm,
które mają licencje na międzynarodowe przewozy ładunków i osób. Ich
flota to około 127 tys. pojazdów.
Ile jest firm, które posiadają licencje tylko na przewozy krajowe, trudno oceniać.
Skala
upadłości raportowana np. przez Euler Hermes nie jest więc aż tak
straszna. Jednak, jak podkreśla Tomasz Starus, główny analityk i
dyrektor oddziału, oceny ryzyka w Euler Hermes, najbardziej
spektakularny jest już sam fakt pojawienia się w zestawieniu bankrutów
właśnie firm transportowych.
Wbrew ogólnej opinii
na rynku analitycy Euler Hermes wskazują ponadto, że problemy w
widoczny sposób dotykają już nie tylko małych graczy, ale też firm
transportowych zatrudniających od kilkudziesięciu nawet do ponad 500
osób.
Finanse.wp.pl